niedziela, 13 listopada 2011
Jak zbity pies
Każdy poranek wyglada tak samo. Po nie wiarygodnie ciężkiej nocy wstać dużo wcześniej przed wschodem słońca i mieć siłe na kolejny ciężki dzień.Wczoraj zrobiłem sobie dzień płaczu.Łzy płynęły strumieniami myśle że już wszystko wypłakałem.K.ostatnio mi powiedziała że po spotkaniu ze znajomymi stwierdziłem że nie mam o czym z nimi rozmawiaći miałem racje.Ale koleś nie potrafi wyczuć momentu.Wiem że schudłem tyle się porobiło.I zrobiłem po nim pojazd.Aż lepiej.Poczym wyszedłem do łazienki i nie mogłem przestać płakać.Jedynie co mogłem zrobić to wyjść z domu i to pomogło.Muszę jak najszybciej kupić farby i iść malować na miasto to pomoże napewno.Cały wczorajszy dzień się powstrzymywałem przed wysłaniem do K.esa i wysłałem wieczorem sam nie wiem dlaczego.Może że tęsknię może że chciał bym wiedzieć co robiła przez ten czas wiecie to co w małżeństwie się zwykle robiło.Ok już nie piszę o niej.Nie mogę się zamulać.Z pracą postanowione i ostatni weekend tu robię a we wtorek ruszam po farby będę malował do upadłego.Ale bardzo tęsknię za nikolką to jest mój skarb.I dla niego się dzisiaj podniosę.Po raz kolejny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz