sobota, 5 listopada 2011

pod górkę,pod wiatr i przez śnieg

Sobota rano wstałem po 4 żeby tylko zdążyć do pracy.Szedłem 30min na nogach żeby tylko się dowiedzieć że koleś dziś nie jedzie myśl pozytywnie wiec jest po 6am a ja jeszcze w domu masakra znowu spóźniony .Mam zawsze pod górkę,pod wiatr i w dodatku przez śnieg.
   Usiadłem na moment popatrzyłem dookoła siebie i znów smutek za dwoma istotami.Który szybko ustąpił przerażeniu czy to ogarnę zostałem na naszym starym mieszkaniu mam wszystkie rachunki na głowie od czego zacząć?Jak na razie nie ma nadgodzin.Jak to posklejać do kupy.Muszę się ogarnąć,wyciszyć i pomyśleć.Prze analizować fakt.Ile dam radę odłożyć?Ręce opadają.Specjalnie się przeniosłem na inną zmianę i mam sobotę niedzielę w pracy.A chciałem być z nimi i się spierdoliło.Muszę wszystko sprzedać po pierwsze kasa po drugie wspomnienia.Rzucić nałogi zaczynamy od fajek z anty śpioszkiem jakoś poszło.Trzeba sobie radzić ale jak się dowiedziałem że ziomuś chce się wyprowadzić bo teraz będzie za dużo płacić to znowu załamka.A tak w ogóle  co za koleś przy garnęliśmy go z K.z 8 miesięcy temu jak nie miał się gdzie podziać i szkoda mu 20 funtów więcej na mieszkanie dawać właśnie wszystko by chcieli ale żeby coś od siebie to nie.A zarabia w tym momencie o prawie 100% więcej ode mnie.Ale spoko ja sobie poradzę.Tylko nie wiem czemu z każdej strony obrywam.Ile jeszcze dam rade przyjąć zanim padnę? Na razie krwawię 2 razy na deskach,ale jakoś wstałem słaby,zmęczony mam ochotę zasnąć i już się nie obudzić.
   Umrzeć?Czy to jakieś wyjście podobno,, żyjemy ,aby walczyć jeszcze jeden dzień,, wiec się postaram to zrobić  chodź by dla Niki tylko pomyślałem o niej i łzy.W pracy jestem a płacze właśnie za tym maleństwem.Nie myślę o pracy nie potrafię jestem myślami za bardzo przy niej mam jej zdjęcie i nie mogę sobie wybaczyć ze to tak zjebałem.Przepraszam cię za zjebanie dzieciństwa.Dla ciebie się nie poddam i wynagrodzę to w jakiś sposób chodź by moją obecnością jak tylko często się da.Będę pisał i płakał:(............
Zawsze się zastanawiałem co ludzi skłania do pisania.Każdy ma swój powód.Mój to ta strata żeby nie popełniać więcej tych błędów.Nauczyć się na własnych  na bo na kogoś błędach nie potrafiłem.Żałuje.
      Miałem wyjść dzisiaj wieczorem odpocząć od problemów ale problemy za bardzo mnie przygniotły do ziemi nie mam nawet na waciki:)
    Ale problem z kasą to nie problem.Potrafię kombinować z tego wyjdę.Gorszy problem jest z moim wnętrzem.Jak cieszyć się z tych okruchów które zostały?Jak wymazać te wspólne plany i zająć się swoimi?
    Niki wczoraj wróciła do mamy.Przez ten czas co tu była normalnie funkcjonowałem tylko wyjechała ja spałem na kanapie.Sypialnia była nasza nie potrafię spać na tym dużym łóżku.Nie daje rady.Raz spałem i miałem bardzo fajny sen a śniło mi się że wróciłem do domu wszedłem do sypialni a K. podniosła się podała mi ręce i powiedziała chodź przytul się jakoś się nam ułoży:(...........To było miłe ale jak wstałem koszmar  wrócił moja zazdrość to zabiła.Dlaczego ja ją tak krzywdziłem.Znów się użalam nad sobą.To dobrze?Tęsknie za nią i na bank  coś do niej czuj bo jeśli to nie uczucie to co?Wiem że to co ja czuje to nie ma znaczenia bo K. mnie nienawidzi.I ja muszę się z tym pogodzić.Jak zapomnieć,http://www.youtube.com/watch?feature=fvwp&v=5eFdt6Y_34E&NR=1Znowu widzie ciebie przed swoimi oczami
Znowu zasnąć nie mogę owładnięty marzeniami
Wszystko poświęcam myśli, że byłaś kiedyś blisko
Kiedy czułem Ciebie obok wtedy czułem że mam wszystko
Tyle zostało po mnie tylko ty i setki wspomnień
ile dałbym za to by móc o tym już zapomnieć
teraz nie ma nas i nie chcę być tam gdzie ty jesteś
znowu staniesz przede mną zawsze robisz mi to we śnie
będę patrzył jak odchodzisz chociaż chciałbym się odwrócić
będę myślał ile dałbym komuś kto by czas zawrócił
kto by zatrzymał wskazówki tylko na ten jeden moment
w chwili w której Cię poznałem
poszedłbym już w drugą stronę.
      Jeszcze 2 godzinki i do pustego mieszkania bez tej uśmiechniętej mordki,bez rączek w moją stronę bez słowa mama na dzień dobry i znów:(................Nawet nigdy bym nie przy puszczał ze facet może tyle płakać.Ciekawy jestem czy źródło skąd wypływają łzy kiedyś wyschnie.Znów sam,,puk puk znowu puka na złość coś puk puk chce przekroczyć próg i mnie dotknąć
puk puk chyba nie da mi odpocząć nieproszony gość o nim mówią samotność,,http://www.youtube.com/watch?v=gEBWlyemq60.Strasznie dużo niewiadomych:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz